FANDOM


To jest transkrypt odcinka 1c sezonu pierwszego pt. "Herbatka pod Kopułą", wydanego 1 maja 1999 roku w USA oraz 10 lipca 2008 roku w Polsce.

Poznanie Sandy

[Odcinek się rozpoczyna i kamera pokazuje Pola Meduzowe. Widać latającą po nich meduzę. W pewnym momencie SpongeBob wygląda zza krzaka. Gąbka wyciąga lunetę i patrzy przez nią na meduzę.]

SpongeBob: Rany, cztery parzydła! [SpongeBob podchodzi do meduzy i próbuje ją złapać, ale łapie samego siebie. Po chwili słyszy wysilanie się. Podbiega do klifu. Pod nim widać wiewiórkę walczącą z małżem. Gąbka, na widok walki, przykuca i ze strachem się jej przypatruje. Małż co chwilę zamyka paszczę z ssakiem w środku, a wiewiórka ciągle się uwalnia.] Gdzieś już chyba widziałem to stworzenie... [SpongeBob wyciąga książkę zatytułowaną "Field Guide".]

Narrator: [Tłumaczy angielskie słowa] Przewodnik po kuli ziemskiej.

SpongeBob: [Gąbka otwiera książkę. Przewraca kartki i znajduję stronę ze zdjęciem wiewiórki, podpisanym "Land squirrel".] O, proszę! Wiewiórka lądowa. Ta wiewióreczka chyba ma kłopoty.

Sandy: A masz, ty żałosny mięczaku! Musisz nabrać dobrych manier! I jesteś tak brzydki jak zupa ze szczawiu! ]

SpongeBob: Brawo, wiewiórko! [Małż wyskakuje z ziemi i leci prosto na wiewiórkę.] Uważaj! [Małż połknął wiewiórkę. Ssak próbuje się wydostać. SpongeBob biegnie w stronę walki.] Trzymaj się, wiewióreczko! [Gąbka podbiega do małża, wydając odgłosy karate i wykonując ruchy tej samej sztuki walki. Po chwili SpongeBob wskakuje na małża.] Dzielnie walczyłeś, mięczaku. Ale nadchodzi twój koniec! [SpongeBob otwiera paszczę małża. Jednak w rzeczywistości robi to wiewiórka. Przerywa na chwilę.] Hej, naprawdę daje radę! [Znów zabrał się do otwierania muszli. Wiewiórka wychodzi z małża, a SpongeBob wlatuje do morskiej rośliny. (Proszę o podanie nazwy tej rzeczy. Kiedy to ktoś zrobi, proszę usunąć ten komunikat.) Po chwili gąbka z niej wyskakuje.] Skopię ci muszlę! [SpongeBob podnosi spodnie wysoko i biegnie w stronę małża. Gąbka rzuca się na jego język. Ściska go, jednak po chwili wiewiórka, która otwierała paszczę małża, odleciała, a mięczak się zamknął ze SpongeBobem w środku.]

Sandy: Trzymaj się, kanciasty koleżko! [Wiewiórka wraca do małża.] Hi! [Ssak zaczął kopać małża. SpongeBob wyleciał z mięczaka, a wiewiórka wykopała małża na bardzo dużą odległość. Ssak podchodzi do SpongeBoba, który leżał na ziemi.]

SpongeBob: Hej, ty też znasz karate! [Gąbka wstaje i, pokrzykując, wykonuje kilka ruchów karate.] To... Jak ci na imię?

[Sandy]: Sandy. [Wiewiórka, wykonując ruchy karate, też pyta SpongeBoba o imię.] A-Ty-Jak-Się-Na-Zy-Wasz?

SpongeBob: [Biegnie wzdłuż góry.] Je-Stem-Sponge-Bob! [Gąbka ląduje na lewym górnym rogu ciała.]

Sandy: No, SpongeBob, a co powiesz na to? [Sandy podchodzi do skały i wymachem ręką w nią uderza. SpongeBob nie rozumie, o co chodzi. Po chwili skała rozpada się na wiele małych kawałków.]

SpongeBob: Ooo... Ach tak? Patrz teraz! Haaa!... [SpongeBob wkłada rękę pod pachę i wydaje nią odgłosy puszczania gazów.]

Sandy: [Śmieje się.] Lubie cię, SpongeBob! Pasujemy do siebie jak łupina do orzecha. Hi-ya! [Sandy wykonuje cios karate i uderza w głowę SpongeBoba.]

SpongeBob: Ja chyba też cię lubię. Hi-ya! [SpongeBob wykonuje cios karate i uderza w głowę Sandy.] Ał! Powiedz, po co nosisz te kulę?

Sandy: To mój hełm tlenowy.

SpongeBob: Mogę go przymierzyć?

Sandy: Nie. Ja w nim oddycham! Potrzebny mi tlen.

SpongeBob: Mi też! Kocham tlen! Tlen jest super!

Sandy: Nie żartujesz?

SpongeBob: Tlen to moje drugie imię! Im więcej tlenu, tym lepiej! Tlenu nigdy dość!

Sandy: To super! Może wpadniesz jutro na herbatkę i ciacho? [Wiewiórka podaje SpongeBobowi kartkę z instrukcją, jak dojść do jej domu. Jest na niej narysowany "X" podpisany "You are here", a na górze dom Sandy, podpisany "Sandy's house".] Do zobaczenia! [Sandy odchodzi.]

SpongeBob: Okej, no to do jutra! [SpongeBob zrywa się i biegnie do domu Patryka.] Patryk! Patryk! [Patryk leży na swoim domu i ma na sobie okulary przeciwsłoneczne.]Patryk Patryk Patryk! Co to tlen?

Patryk: Hę...?

SpongeBob: Poznałem pewną dziewczynę. Ona nosi hełm pełen, eee... tlenu.

Patryk: Myślisz, że ona tleni sobie włosy?

SpongeBob: No być może.

Patryk: To tylko taka moda. Jeśli też chcesz być modny, podnieś mały palec o tak. [Patryk podnosi mały palec do góry.] Im wyżej podniesiesz, tym będziesz modniejszy!

SpongeBob: [Gąbka podnosi mały palec.] O tak?

Patryk: [Poza ekranem.] Wyżej!

SpongeBob: [SpongeBob podnosi mały palec jeszcze wyżej.] Może tak?

Patryk: Teraz jest modnie! Powinni cię nazywać SpongeBob Modnoporty!

Odwiedziny u Sandy

[SpongeBob i Patryk idą w stronę domu Sandy. Gąbka trzyma kwiaty.]

Patryk: Pamiętaj: myśli ponure, palec w górę! Dasz sobie radę, SpongeBob! Będę blisko. [Patryk otwiera drzwi do domu Sandy. SpongeBob wchodzi do kabiny, do której prowadzą drzwi. Za kabiną znajduje się dom Sandy.]

SpongeBob: Dzięki stary! [Patryk zamyka drzwi. SpongeBob dzwoni dzwonkiem do drzwi.]

Sandy: [Głos Sandy z głośnika.] Halo?

SpongeBob: Siemka Sandy! To ja, SpongeBob.

Sandy: Jedną chwilkę, już cię wpuszczam! [Włącza się czerwone światło alarmowe. SpongeBob zaczyna gwizdać. Cała woda wsiąka do odpływu. Po chwili kwiaty więdną, SpongeBob, zamiast gwizdać, wydaje odgłosy językiem, a jego ręka się opuszcza i zwija. Zaczyna walić w drzwi.]

SpongeBob: SANDY, SANDY OTWIERAJ! OTWIERAJ DRZWI SANDY, SANDY! [Wpada do środka.] Sandy, coś się bardzo popsuło. Tam kompletnie nie ma... [Zauważa, że w kopule Sandy nie ma żadnej wody.] ...wody.

Sandy: Jasne, że nie ma wody. Jest tylko tlen.

SpongeBob: [Próbuje złapać powietrze, następnie je wącha.] Bez wody?

Sandy: To żaden kłopot, prawda? [Wykonuje wyrzut karate w powietrze.] Hi-ya!

SpongeBob: Kłopot? [Śmieje się nerwowo i wykonuję wyrzut karate w powietrze.] Hi-ya! Właśnie tak kocham tlen! [Bierze głęboki wdech, gdy Sandy odchodzi. Gdy tylko stracił ją z pola widzenia, wypuszcza tlen, dusząc się.] Tak bez wody?

Tu nie ma wody!

Sandy: No to super. Zrobiłam teksańskie ciastka i herbatkę. Wchodź do środka! [Wykonuje wyrzut karate w powietrze.] Hi-ya! [SpongeBob robi kilka małych kroków i się zatrzymuje.] Jeszcze dalej! Chodź! [SpongeBob robi to samo co przed chwilą.] Zabawy z ciebie koleś. [Prowadzi SpongeBoba] No chodź, zaraz cię oprowadzę. [Słońce świeci prosto na SpongeBoba i Sandy.] Jesteś w mojej prywatnej kopule tlenowej. To miejsce jest najbardziej suche... [SpongeBob z trudem łapie powietrze.] ...czyste... [SpongeBob znowu z trudem łapie powietrze.] ...i najlepiej dotlenione w całym morzu! O, a tam jest fontanna! [Czerwony ptak pluska się w fontannie.] To jest mój dom... [SpongeBob próbuję zakraść się do fontanny.] Produkuje bardzo dużo tlenu. Kopuła jest z najmocniejszych polimerów, tak naukowcy mówią na plastik. Czy to nie zabawne? [SpongeBob znowu próbuję zakraść się do fontanny.] I wiesz co? Nie łatwo było tu zamieszkać. Najpierw musiałam... [Gdy Sandy kontynuuje opowieść, SpongeBob podkrada się do fontanny, wskakując do niej. Czerwony ptak wyrzucił SpongeBoba w powietrze i krzyczy na niego. SpongeBob ląduję przy Sandy.]...dzięki młynkowi utrzymuję się w świetnej formie. Zapomniałabym, chodźmy na herbatkę. [Wykonuje kilka wyrzutów karate w powietrze. Kilka sekund po jej odejściu SpongeBob ledwo oddycha i Patryk puka w drzwi kopuły próbując zdobyć uwagę SpongeBoba.]

Patryk: Palec! Palec! [SpongeBob podnosi do góry mały palec.]

SpongeBob: [SpongeBob siedzi na ławce, wciąż trzymając kwiaty dla Sandy.] Przyniosłem bukiet kwiatów.

Sandy: Dla mnie? Jaki słodziak! [Sandy chce zabrać kwiaty, ale SpongeBob nie chce ich puścić. Ostatecznie wyrywa mu kwiaty i palec.] Wszystko gra?

SpongeBob: Tak, wszystko gra.

Sandy: Wiesz co? Jesteś pierwszym morskim stworkiem, który mnie odwiedził.

SpongeBob: Nie mam pojęcia, czemu.

Sandy: Mogę ci coś podać?

SpongeBob: Wody, jeśli łaska.

Sandy: Najpierw znajdę jakiś wazon.

SpongeBob: Nie śpiesz się. [Biegnie jak najszybciej do drzwi i próbuje je otworzyć.] Musze się stąd wydostać! Ahh!

Sandy: [SpongeBob słyszy głos Sandy w swojej głowie.] Lubię cię, SpongeBob. Pasujemy do siebie jak łupina do orzecha! [SpongeBob ponownie próbuję otworzyć drzwi]

Patryk: [SpongeBob słyszy głos Patryka w swojej głowie.] Myśli ponure, palec w górę! [SpongeBob ponosi mały palec]

SpongeBob: Nie chce już wody! Woda jest dla leszczy! [Wraca do stolika.] Nie chcę wody! Nie chcę wody! Nie chcę wody! Nie chcę wody, nie chcę wody! [Siada na ławce.]

Sandy: Ach, te kwiatki są wprost cudowne! [Stawia wazon z wodą na stoliku.] Postoją dłużej w wazonie pełnym zimnej wody z lodem. Opowiedz mi o sobie. To chyba wspaniałe być wodnym stworkiem. [SpongeBob ogląda kroplę wody spływającą z boku wazonu.] SpongeBob? [Słychać dźwięk minutnika.] Och, są ciasteczka. Zaraz wracam. [Odchodzi a SpongeBob nadal wpatrzony jest w wazon.]

SpongeBob: [W myślach] Nie chcę wody, nie chcę wody, zdecydowanie nie chce wody. [Kamera przybliża na suchą twarz SpongeBoba.] Nie chcę wody. Nie chcę wody. Nie chcę wody. Nie chcę wody. [Na głos.]JA CHCĘ WODY!!! [Wystrzeliwuje się w górę kopuły, lądując na ławce. Łapie wazon.]

Patryk: Nie, SpongeBob! Nie, nie, nie, stój! [Podnosi mały palec.] Palec! Palec! [SpongeBob podnosi mały palec i wypija całą wodę z wazonu.]

SpongeBob: Jestem leszczem! [SpongeBob rzuca się w stronę drzwi, ale Patryk wchodzi do środka i zamyka drzwi, by uratować SpongeBoba.]

Patryk: Nie możesz teraz wyjść! Wszystko zepsujesz!

SpongeBob: Tlen nie jest dobry, Patryku! Tlen nie jest dobry!

"Pomoc" Patryka

Patryk: [Odciąga SpongeBoba od drzwi i, chwytając go pod pachę, zaprowadza go na ławkę.] Po prostu się wstydzisz. Nie martw się, stary. [Zaczyna męczyć się chodzeniem.] Dobrze ci idzie. [Zaczyna sapać.] Nie pozwolę ci się poddać! [Dławi się, upadając na kolana.] Co za straszne miejsce! [Próbuje otworzyć drzwi ze SpongeBobem.] Tutaj nie ma wody!

SpongeBob: Próbowałem cię ostrzec!

Patryk: Musimy się stąd wydostać!

SpongeBob: Kręcisz nie w tę stronę!

Patryk: Na pomoc! Niech ktoś nas stąd wypuści! [Obydwaj leżą, pokazane jest słońce. Następnie Sandy podchodzi do nich.]

Sandy: No to zapraszam! Będzie ci smakować- [Krzyczy upuszczając tacę z herbatką i ciastkami, widząc SpongeBoba i Patryka w ich realistycznym wydaniu. Po chwili napełnia wodą hełmy dla SpongeBoba i Patryka.] Proszę, to powinno pomóc! Jeśli potrzebowałeś wody, czemu nie powiedziałeś? [SpongeBob i Patryk śmieją się do siebie, Sandy przynosi herbatę.] Proponuję toast. Za naszą przyjaźń! [Sandy pije herbatkę, ale SpongeBob i Patryk nie mogą, bo mają włożone hełmy z wodą] Jedną sekundę. [Sandy wkłada do ich hełmów torebki z herbatą.] Mam nadzieję, że obaj lubicie mocną. Do dna! [SpongeBob i Patryk podnoszą małe palce do góry i piją swoją herbatę.]

[Koniec odcinka.]

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.